Branża TSL potrzebuje pracowników ze Wschodu

Branża TSL potrzebuje pracowników ze Wschodu image

Branża TSL przeżywa równocześnie największy rozwój, wywołany olbrzymim wzrostem zapotrzebowania na usługi zwłaszcza z sektora KEP oraz największy kryzys związany z regularnym odpływem zawodowych pracowników. Obecnie niedobór kierowców zawodowych w branży wynosi około 100 000 osób. Statystycy alarmują, że w ciągu dwóch, trzech lat ta wartość może się podwoić.

Najszybszym i najskuteczniejszym rozwiązaniem sytuacji może się okazać zatrudnienie chętnych do pracy zza wschodniej granicy. Okazuje się jednak, że i w tej kwestii polscy przedsiębiorcy napotykają na wiele trudności. Przede wszystkim nie wspiera ich rodzima administracja. Dodatkowo od Nowego Roku znaczące ułatwienia dla kierowców z Ukrainy mają wprowadzić również Niemcy. Czy nasz rodzimy biznes będzie w stanie konkurować z atrakcyjnymi warunkami pracy z Zachodu?

 

Problemy branży TSL – olbrzymie zapotrzebowanie na dodatkowe ręce do pracy

 

W branży transportowej wciąż brakuje osób do pracy. Aktualna kadra z roku na rok coraz bardziej się starzeje. Część z pracowników już teraz odchodzi na emerytury. Nowe pokolenie nie garnie się jednak do zastępowania ich na stanowiskach.

Przyczyn takiego stanu jest wiele. Podstawową jest zdecydowana zmiana mentalności oraz przewartościowanie celów życiowych. Praca kierowcy zawodowego w firmach transportowych często wiąże się z regularnymi wyjazdami na przynajmniej kilkanaście dni. Długi czas pobytu poza domem jest trudny do zaakceptowania dla pokolenia Y i Z, które jako naczelną wartość podają spędzanie czasu wolnego z rodziną. Mankamentu czasowego nie rekompensują nawet niezmiernie atrakcyjne zarobki w branży.

Wielkie nadzieje przedsiębiorcy z TSL pokładali w zatrudnieniu pracowników ze Wschodu, których liczba regularnie i dynamicznie wzrasta. W pierwszej połowie 2019 roku ilość oświadczeń o powierzeniu pracy obcokrajowcowi wzrosła do 850 000.

Pracownicy z Ukrainy są w trybie pilnym zatrudniani i przysposabiani do pełnienia nowych obowiązków, które wiążą się z różnymi umiejętnościami, związanymi choćby z prowadzeniem pojazdów ciężkich.

Niestety wiele trudności pojawia się już teraz z powodu opieszałości i bałaganu administracyjnego. Znaczącym problemem są także ułatwienia u naszych zachodnich sąsiadów.

 

Odpływ pracowników z Ukrainy do Niemiec? Znaczące ułatwienia w pozyskaniu pracy na Zachodzie

 

Niedobór pracowników w branży TSL odczuwają dotkliwie również Niemcy, którzy od początku 2020 roku chcą wprowadzić znaczące ułatwienia związane ze staraniem się o pobyt oraz pozyskiwaniem pracy przez osoby spoza Unii Europejskiej.

Dodatkowo wielu niemieckich pracodawców już teraz stara się o liczne udogodnienia, które mają przyciągnąć nowe ręce do pracy do naszych sąsiadów.

Olbrzymią korzyścią dla nowych pracowników mają być oczywiście wysokie zarobki w euro, z którymi większość polskich firm nie może konkurować. Dominującą grupą w polskiej branży TSL są niewielkie firmy rodzinne z sektora MŚP z flotą do dziesięciu pojazdów. W ich przypadku próba konkurowania z ofertami z Niemiec jest wręcz nierealna i mogłaby prowadzić do całkowitej nierentowności biznesu.

 

Przewaga Polski – co możemy zaoferować pracownikom spoza Unii?

 

Okazuje się jednak, że nasz kraj ma jedną zasadniczą zaletę i przewagę nad zachodnimi sąsiadami, która może okazać się kluczowa w przekonaniu znaczącej grupy kierowców. Jest nią lokalizacja na mapie Europy. Już teraz pracownicy z Ukrainy, chcąc regularnie odwiedzać rodziny pozostawione w swojej ojczyźnie, muszą liczyć się z czasem podróży w granicach kilku-kilkunastu godzin. W przypadku zatrudnienia w Niemczech ten czas ulegnie drastycznemu wydłużeniu.

Tęsknota oraz chęć bycia stosunkowo blisko rodziny może wpłynąć na decyzję o szukaniu zatrudnienia w Polsce.

 

Co jest do zrobienia – główne mankamenty polskiej administracji

 

Aby zachęcić ukraińskich kierowców do pozostania w naszym kraju, nie możemy niestety zbyt elastycznie zmieniać kwoty zarobków. W zamian warto poprawić procedury administracyjne pozwalające na zatrudnianie ludzi spoza Unii Europejskiej. Obecnie są one mało klarowne i trwają niezmiernie długo, co znacząco utrudnia samo znalezienie pracy oraz późniejsze pozostanie na rynku przy chęci zmiany pracodawcy.

Według obecnych przepisów po odejściu z firmy obcokrajowiec ma tylko 30 dni na złożenie nowego wniosku o zezwolenie na pracę w Polsce. Aby go otrzymać, musi mieć już kolejną umowę o pracę. W praktyce okazuje się zatem, że czas ustalony przez administrację państwową jest zdecydowanie zbyt krótki.

Uporządkowanie administracji, bardziej klarowne i przyjazne procedury to podstawowy element do poprawy w tym momencie, jeśli zależy nam na utrzymaniu aktualnej grupy kierowców spoza Unii, którzy pracują w naszym kraju. Bez nich sytuacja na rynku pracy jeszcze bardziej się utrudni. Warto zatem już teraz szukać sposobów na ratowanie sytuacji, zanim wszyscy najlepiej wykwalifikowani znajdą zatrudnienie na Zachodzie, co tylko pogłębi polskie deficyty i problemy branży.

Autor: redakcja platformalogistyczna.com

Dodaj komentarz