Czy przetrwamy II falę epidemii?

Czy przetrwamy II falę epidemii? image

Nie można zaprzeczyć, że koronawirus, niezależnie od faktycznych rozmiarów zagrożenia, wpłynął na gospodarkę, na zasady współżycia społecznego. Sytuacja ogólnogospodarcza, jak i poszczególnych firm w ogromnej mierze zależy od tego czy nadejdzie zapowiadana przez niektórych tzw. II fala epidemii.

 

Wiosenny lockdown gospodarki był dla większości polskich firm niewątpliwym wstrząsem, który dla przedsiębiorców oznaczał konieczność przemodelowania działania, a w wielu przypadkach doprowadził wręcz do upadłości.

W lipcu br., wiceminister zdrowia Waldemar Kraska zapowiedział, że resort zdrowia opracowuje strategię na czas, spodziewanej jesienią, II fazy epidemii. Zaznaczył też, że ministerstwo szykuje się na wzrost zachorowań jesienią, choć trudno powiedzieć, kiedy on nastąpi i w jakiej skali. – Powołaliśmy zespół, który opracowuje strategię na II falę epidemii – powiedział wiceminister.

Warto zwrócić uwagę, na zapowiedź Marka Niedużaka, wiceministra rozwoju, który powiedział wprost, że nie należy się spodziewać kolejnych „tarcz antykryzysowych” tak dużych, jak dotychczas. Wiceminister zapewnił, że tak pod względem medycznym jak i gospodarczym jesteśmy lepiej przygotowani do ewentualnej tzw. drugiej fali koronawirusa. „Nie spodziewałbym się dzisiaj kolejnego lockdownu. Powodów jest kilka, m.in. koszt gospodarczy takiego lockdownu dla całego kraju jest bardzo wysoki” – zwrócił uwagę.

Zdaniem ekonomistów banku inwestycyjnego Goldman Sachs nadchodząca druga fala zakażeń epidemii COVID-19 nie powinna być tak obciążająca dla gospodarek strefy euro, jak miało to miejsce na wiosnę. W opinii ekspertów banku są trzy przyczyny przemawiające za takim scenariuszem. Po pierwsze, wskaźniki śmiertelności i obciążenie systemu służby zdrowia są mniejsze niż w pierwszej połowie roku, ponieważ nowe przypadki zachorowań dotyczą przede wszystkim osób młodych. Po drugie, poszczególne rządy skupiają się na wprowadzaniu lokalnych ograniczeń, a nie ogólnokrajowych. Po trzecie, widać pozytywne efekty powszechnego noszenia maseczek. Jak ocenia Goldman Sachs, nie oznacza to jednak, że druga fala pandemii nie odciśnie piętna na gospodarce. Bank obniżył prognozę wzrostu PKB dla strefy euro w III kwartale 2020 r. o 0,9 pkt proc., do 8,0 proc. w ujęciu kwartał do kwartału. Eksperci Goldman Sachs podtrzymują, że mimo wielu ryzyk, strefa euro jest stosunkowo dobrze przygotowana do poradzenia sobie z drugą falą, a przez to, na tle innych regionów świata, relatywnie łagodnie powinna wychodzić z kryzysu.

Do ewentualnej II fali epidemii przygotowują się również przedsiębiorstwa. Związek Przedsiębiorców i Pracodawców zlecił w sierpniu br. badanie, w którym zapytał czy polskie firmy, czy są dziś przygotowane na ewentualną drugą falę zachorowań na koronawirusa. Prawie połowa (45%) z nich oceniło, że jest dobrze lub bardzo dobrze przygotowana. Co piąta firma (22%) mówi, że jest przygotowana źle lub bardzo źle. – Polscy przedsiębiorcy już nie raz udowodnili, że są w stanie sprostać trudnościom, jakie sprawia im otoczenie rynkowe, wysoka międzynarodowa konkurencja, czy przeszkody prawne i podatkowe. Ich wysoka motywacja oraz umiejętności radzenia sobie w sytuacjach kryzysowych od lat stanowią o sile polskiej przedsiębiorczości. Tak też dziś, po kilku miesiącach od wybuchu epidemii, dwa razy więcej polskich firm jest już w stanie ocenić, że jest dobrze przygotowana na ewentualną drugą falę zachorowań, niż jest przygotowana źle – ocenia Cezary Kaźmierczak, Prezes ZPP. Stosunkowo dużo, bo około 1/3 badanych przedsiębiorców, nie miało zdania na ten temat.

– Brak jednoznacznej odpowiedzi 1/3 firm na pytanie dotyczące przygotowań na drugą falę koronawirusa oceniać można dwojako. Optymistyczna hipoteza, pozwala wnioskować, że ich brak zdania wynika z braku zależności pomiędzy kondycją prowadzonego biznesu, a sytuacją epidemiczną – mówi Piotr Palutkiewicz, Zastępca Dyrektora Departamentu Prawa i Legislacji ZPP.  Mniej pozytywna interpretacja skłania jednak do twierdzenia, że co trzecia polska firma, po prostu nie myśli o tym co może się stać jesienią. Prowadzi biznes z dnia na dzień. Badanie nie wykazało istotnych różnic w postawach w zależności od wielkości firmy, regionu, ani sektora. – Najważniejsze, by nauczeni dotychczasowym doświadczeniem nie dopuścić, by sytuacja epidemiczna miała ostatecznie bezpośredni wpływ na polskie firmy. Zachowujmy zdrowy rozsądek i ostrożność, by nie doprowadzać do wzrostu zachorowań. Lockdown gospodarki nie może być brany pod uwagę jako narzędzie walki z epidemią – twierdzi Cezary Kaźmierczak.

Firmy z branży logistyki żywności chyba najszybciej wprowadziły środki ostrożności i można przyjąć, że są bardzo dobrze przygotowane na ewentualną kolejną falę epidemii. – Pandemia koronawirusa zmusiła firmę do modyfikacji dotychczasowych procesów i dostosowania ich do nowych realiów. Wszystkie wprowadzone procedury mają na celu zapewnienie bezpieczeństwa pracowników w trakcie wykonywania obowiązków i są stosowane do odwołania. Jako rodzinna firma zawsze przykładaliśmy dużą wagę do bezpieczeństwa naszych pracowników i zachowania najwyższych standardów higieny. W obliczu pandemii wirusa Covid-19 natychmiastowo wprowadziliśmy nowe procedury, które zapewniły optymalną ochronę osób zatrudnionych w zespole QSL Polska. Obowiązek noszenia maseczek i rękawiczek został u nas wprowadzony jeszcze przed rządowymi obostrzeniami. Dzięki szybkim działaniom udało nam się utrzymać oferowane usługi na najwyższym poziomie. Nie byłoby to możliwe, gdyby nie doświadczony, kompetentny i zdeterminowany zespół, który przestrzegał nowych przepisów. Wszystkim naszym pracownikom należą się gratulacje i podziękowania – to dzięki nim przeszliśmy przez najtrudniejszy czas, a teraz, silniejsi i bogatsi o nowe doświadczenia, możemy dalej rozwijać naszą działalność – mówi Agnieszka Sałek, dyrektor handlowa QSL Polska. W firmie już na początku epidemii wprowadzono ograniczenie dostępu dla osób z zewnątrz, poza wymaganymi serwisami, a wszystkie spotkania i wizyty zagraniczne zostały zastąpione wideokonferencjami. Pracownicy biurowi i administracyjni zostali skierowani do pracy zdalnej. Od czerwca rotacyjnie połowa zespołu pracuje z biura, połowa zaś zdalnie. W magazynach ustalona została czterdziestopięciominutowa przerwa pomiędzy zmianami, aby ograniczyć kontakty pomiędzy pracownikami i ewentualne rozprzestrzenianie się wirusa. Przed wejście do magazynu obowiązkowo mierzona jest temperatura. Ponadto, w obiektach firmy wprowadzona została codzienna dezynfekcja magazynów i pomieszczeń wspólnych przy pomocy systemu zamgławiającego. Zwiększona została również częstotliwość mycia i dezynfekcji pojazdów, każdy kierowca ma obowiązek na bieżąco dezynfekować elementy kabiny, takie jak klamki, przyciski, kierownica.

Czy uwzględniając wszystkie powyższe zapowiedzi i wdrożone procedury polskie firmy są gotowe na II falę koronawirusa? – Nie jest powiedziane, że nadejdzie druga fala epidemii koronawirusa – stwierdził cytowany przez PAP włoski ekspert Ranieri Guerra, jeden z dyrektorów w Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). Jak ocenił, obecnie są możliwości złagodzenia fali zakażeń. W wywiadzie dla włoskiego dziennika „Corriere della Sera” Guerra oświadczył: Dzisiaj mamy wiele narzędzi i wiedzę, których brakowało na początku epidemii. Wyjaśnił, że wzrost wykrywanych przypadków zakażeń to rezultat większych zdolności diagnostycznych i przeprowadzenia skuteczniejszych testów. Ekspert zaznaczył, że na tym etapie epidemii pracownicy służby zdrowia są dobrze przygotowani, a pobyt chorych na reanimacji skrócił się. – Poradzimy sobie – ocenił ekspert.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *