Fermy Drobiu Woźniak: Najgorsza na początku pandemii była panika.

Fermy Drobiu Woźniak: Najgorsza na początku pandemii była panika. image

COVID-19 w początkowej fazie dość mocno wpłynął na łańcuch dostaw z powodu problemów związanych z przejazdem przez granicę Polski. Zdajemy sobie sprawę, że bez sprawnych dostaw, w tak trudnym czasie, zaopatrzenie byłoby niemożliwe zwłaszcza w niezbędną do życia żywność – powiedziała serwisowi PlatformaLogistyczna.com Barbara Woźniak, Prezes firmy Ovotek, Dyrektor Sprzedaży firmy Eggs Product oraz pełnomocnik Zarządu w Fermy Drobiu Woźniak.

– Nasze auta wjeżdżając do kraju oczekiwały na kontrolę nawet do 48 godziny, dlatego też pierwsze dni były dla nas niełatwe pod kątem organizacji i dotrzymania terminów. Na szczęście ta ekstremalna sytuacja nie trwała długo – ok. 7 dni. Myślę, że dla wszystkich ten stan faktyczny był absolutną nowością, ale muszę przyznać, że został opanowany w naszej firmie bardzo szybko. W kolejnej fazie kontrole były przeprowadzane niezwykle sprawnie, wróciliśmy do status quo sprzed pandemii. Kierowcy przejeżdżali granice bez dłuższych opóźnień. Zwolnienie kierowców z 14-dniowej kwarantanny przy wjeździe do Polski usprawniło proces dostaw, oraz fakt, że inne kraje należące do UE także zdecydowały się na ten ruch, miało niebagatelny wpływ na skuteczne dostawy. Co więcej, większość krajów wspólnotowych zniosło zakazy jazdy: weekendowy, w święta oraz wakacje, ponadto także tymczasowo zliberalizowano przepisy dotyczące czasu pracy kierowcy – mówi Barbara Woźniak.

Zapytana, jak zmieniła się organizacja transportu, a jak organizacja pracy w magazynie, powiedziała, że organizacja transportu przebiegała bez zmian, natomiast dużą wagę i staranność w firmie przywiązano do przeszkolenia kierowców w zakresie przestrzegania zasad BHP dotyczących COVID-19. – Oprócz szkolenia i nadania wyjątkowych procedur, kierowcy zostali wyposażeni w kombinezony ochronne, maski twarzowe, ochraniacze na obuwie, rękawice ochronne, środki do dezynfekcji rąk oraz worki do utylizacji zużytego zestawu. W państwach, gdzie ryzyko zakażenia koronawirusem było na wysokim poziomie, nasi kierowcy używali i nadal używają zestawu środków ochrony indywidualnej tzn. zakładają kombinezon ochronny, ochraniacze na obuwie, rękawiczki ochronne oraz maskę twarzową – mówi pełnomocnik Zarządu w Fermy Drobiu Woźniak.

– Mamy świadomość, że te dodatkowe środki utrudniają pracę, ale cały nasz zespół dostosował się do tych zasad, ze względu na swoje bezpieczeństwo, a także otoczenia. W magazynach, jak i w całym naszym zakładzie zastosowaliśmy rotacyjny schemat pracy, aby ograniczyć mieszanie się zespołów i mieć większy wpływ na dystans społeczny w ramach wykonywanych obowiązków. Dodatkowo, wyznaczyliśmy odpowiednie strefy, przeznaczone do załadunku oraz odbioru dokumentacji, w których mogą poruszać się nasi kierowcy, zwłaszcza Ci przyjeżdżający z zagranicy. Wszystko po to, aby zminimalizować ryzyko – podkreśla.

Zwraca uwagę, że największą barierą dla firmy Fermy Drobiu Woźniak, była panika wywołana przez media i fakt podsycania wielkiej niewiadomej. – Pamiętajmy, że był to czas chaosu, w którym ludzie wykupowali ze sklepowych półek całą żywność i magazynowali papier toaletowy w domach. Nie sprzyjało to racjonalnemu myśleniu na wielu płaszczyznach. Po wybuchu pandemii kierowcy niechętnie jeździli np. do Włoch, co oczywiście nikogo nie dziwiło, sytuacja była i jest w dalszym ciągu dość trudna. Z czasem, zwłaszcza po pierwszych powrotach z zagranicy, gdzie nasi kierowcy przestrzegający zasad widzieli, że mogą czuć się bezpiecznie, sytuacja sukcesywnie wracała do normy. Problem, który najbardziej nas dotknął to wspomniane powyżej – postoje na granicy, brak

informacji o czasie rozładunku auta oraz liczne zmiany po drodze, które powodowały, że planowanie transportu było dla naszego działu logistyki sporym wyzwaniem. Jestem bardzo dumna z pracy zespołu i kierowców. Kierowcy bohatersko poradzili sobie w tym trudnym czasie, zastosowali i stosują się do reguł pandemii. Dział logistyki z kolei absolutnie stanął na wysokości zadania, nie ulegając panice pracował zachowując spokój i wspierał naszych kierowców – podkreśla Barbara Woźniak.

reklama post

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *