Gobarto: Logistyka mięsa i wędlin musi działać (wywiad)

Gobarto: Logistyka mięsa i wędlin musi działać (wywiad) image

Z Katarzyną Nowak, Dyrektor Sprzedaży i Logistyki w Gobarto SA. rozmawiamy o rynku mięsnym, o organizacji logistyki oraz skutkach obostrzeń związanych z koronawirusem.

 

– Jak logistyka świeżych produktów mięsnych zmieniła się w czasie epidemii? Czy jakieś z wprowadzonych zmian w czasie największych restrykcji zostały na stałe?

– Gobarto, jako czołowy dystrybutor mięsa i wędlin, przykłada dużą wagę do bezpieczeństwa i jakości towarów spożywczych. W związku z epidemią na stałe wprowadziliśmy podwyższone środki ochrony zapobiegające rozprzestrzenianiu się wirusa. Przykładem mogą być kierowcy, którzy mają obowiązek noszenia maseczek i rękawiczek podczas dostaw do klientów oraz na terenie Centrum Dystrybucji, a także są wyposażeni w środki do dezynfekcji dłoni.

Skróciliśmy godziny otwarcia Centrum Dystrybucji, tak aby zminimalizować kontakt pracownika z klientem. Również wprowadzony został rozdział czasowy pracowników między zmianami, aby nie krzyżowały się one między sobą. W przypadku wykrycia zarażenia, ograniczy to liczbę osób poddanych kwarantannie. Wszystkie procedury jakie zostały wdrożone w wyniku zaistniałej sytuacji epidemiologicznej wpisaliśmy do dokumentacji Systemu Zarządzania Jakością.

– Jak zmieniła się organizacja transportu, a jak organizacja pracy w magazynie?

– Każde Centrum Dystrybucyjne zostało kompleksowo wyposażone w środki ochrony osobistej, takie jak maseczki, rękawiczki i płyny do dezynfekcji rąk. Uruchomiliśmy do ich przechowywania także specjalny magazyn buforowy. Nasze Centra Dystrybucyjne wprowadziły 3 miesięczne okresy zaopatrzenia w środki ochronne, więc magazyn buforowy jest tylko dodatkowym zapleczem w razie wystąpienia jakichkolwiek wahań czy braków na rynku – tak jak to miało miejsce w całej Polsce na początku pandemii w marcu 2020 r.

Wdrożyliśmy regularne szkolenia z bezpieczeństwa pracy w związku z trwającą epidemią. Zasady postępowania ograniczające ryzyko zarażenia się wyświetlane są na pulpitach komputerów logistyki/dystrybucji. W gazetkach i plakatach rozwieszanych w Centrach Dystrybucyjnych podajemy aktualne informacje. Wprowadziliśmy także szkolenia stacjonarne, z podziałem na małe zespoły, uwzględniając zmiany pracowników i reżim sanitarny.

Przed rozpoczęciem pracy każdy z pracowników danej zmiany przechodzi kontrolę stanu zdrowia, podczas której mierzona jest jego temperatura. W przypadku gdy jest podwyższona, pracownik zostaje odesłany do domu. Wdrożyliśmy także trzyzmianowość pracy oraz procedury, które zapewniają brak kontaktu pomiędzy pracownikami z poszczególnych zmian.

– Co stało się największą barierą czy problemem w tym czasie?

– Praca zdalna w naszej branży nie jest możliwa. Dlatego w początkowej fazie epidemii największym wyzwaniem z jakim przyszło nam się zmierzyć to zapewnienie naszym pracownikom poczucia względnego bezpieczeństwa i nie uleganie ogólnej panice.

– Czy Gobarto czyni jakieś inwestycje magazynowe, chłodnicze – jeśli tak to jakie? Jak firma rozwiązuje kwestie logistyczne?

– W związku z epidemią inwestycje dodatkowe na poziomie magazynowym czy logistycznym nie były konieczne.

– Czy Gobarto dostrzega jakieś nowe trendy, zmiany w zagadnieniach dotyczących chłodnictwa i logistyki produktów świeżych?

– Na pewno, i to już chyba na stałe, zmieniło się podejście wszystkich pracowników i klientów do dystrybucji towaru w jeszcze większym reżimie sanitarnym – co akurat wpływa na bezpieczeństwo nas wszystkich.

– Jak Gobarto ocenia polski rynek mięsa i wędlin? Jaki widzi w nim potencjał?

– Od czasu epidemii spada spożycie wędlin z wyższej półki co wiąże się z pogarszającymi prognozami ekonomicznymi. Także obszar naszej działalności HoReCa (hotele, restauracje, catering) nie wrócił do stanu sprzed epidemii i nie zapowiada się, aby szybko to się zmieniło. Spowodowane jest to wciąż obowiązującym stanem epidemii, jak i obawami o przyszłość.

– Czy obawiają się Państwo II fali epidemii i czy w jakiś sposób firma przygotowuje się na nią?

– Wciąż największą naszą obawą jest zakażenie się któregoś z naszych pracowników lub klientów. Zrobiliśmy wszystko co w naszej mocy, żeby skutecznie zminimalizować to ryzyko, zapewnić bezpieczeństwo naszym pracownikom i ich rodzinom oraz ograniczyć ewentualne starty dla biznesu. Dużą wagę przykładamy do szkoleń pracowników, aby nie stracili oni czujności. Szkolenia i wdrożona komunikacja wewnętrzna mają dać poczucie bezpieczeństwa oraz budować świadomość zagrożeń związanych z epidemią.

– Jakie długofalowe skutki epidemia może mieć dla firmy i całego łańcucha dostaw?

– Jeśli społeczeństwo będzie stawało się uboższe, a na to może wpłynąć wzrost bezrobocia i spadek wysokości wynagrodzeń, wówczas nasze wyniki również będą się pogarszały. Innym czynnikiem mogą być zatory finansowe i problemy finansowe naszych klientów. Należy jednak patrzeć na naszą organizację także przez pryzmat skutków, które nas już do dotknęły. Wyszliśmy z pierwszego okresu epidemii w miarę obronną ręką, co pokazało jak odpowiedzialnie nasi pracownicy i klienci podeszli do sytuacji epidemiologicznej.

– Jak w Państwa opinii sytuacja związana z transportem żywności do sklepów/sieci handlowych może się rozwinąć w niedalekiej przyszłości?

– Mięso i wędliny są artykułami pierwszej potrzeby. Krótkie terminy przydatności, jak i brak możliwości zakupów na stok przez klientów raczej nic nie zmieni w logistyce. Wciąż będzie to jeden z najbardziej kosztochłonnych elementów naszej działalności, na który składa się m.in. tabor wymagający chłodzenia i utrzymania ciągu chłodniczego, a także obsługa klientów w bardzo krótkim przedziale czasowym. Pomiędzy godziną 5.00 a 10.00 spółka musi obsłużyć ponad 7 tysięcy klientów. Nadal będziemy budować w naszych hurtowaniach zaangażowane zespoły, które z sukcesem będą realizowały strategię rozwoju.

– Dziękujemy za rozmowę.

reklama post

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *